Reklama: „kredyt gotówkowy z oprocentowaniem już od 7,8%”. Klient kojarzy: tanio. Wnioskuje, podpisuje, miesiąc później widzi pierwszą ratę. Liczy wstecz i okazuje się, że płaci proporcjonalnie 14,2% rocznie. Co się stało? Marketingowiec pokazał oprocentowanie nominalne, klient kupił, ale prawdziwy koszt sieci się w RRSO. Tutaj rozkładam tę różnicę krok po kroku.

Oprocentowanie nominalne — jedna linijka

Oprocentowanie nominalne to procent w skali roku, naliczany od kapitału pozostałego do spłaty. Standardowo 7-12% przy kredytach bankowych, 14,5% (kanuni cap) przy chwilówkach. To liczba, którą banki najchętniej eksponują w reklamie, bo brzmi sympatycznie. Nie zawiera prowizji, ubezpieczeń ani opłat administracyjnych.

Prowizja przygotowawcza — często ukryta

Prowizja to jednorazowa opłata pobierana z góry albo doliczana do kwoty kredytu. Wynosi 1-5% kwoty u banków, do 25% u pożyczkodawców pozabankowych (kanuni cap). Bank reklamujący „kredyt 7,8%” może pobierać 5% prowizji. Na 30 000 zł to 1 500 zł od razu, niewidoczne w oprocentowaniu, dodane do raty.

Ubezpieczenia obowiązkowe

Niektóre banki uzależniają obniżkę oprocentowania od wykupienia ubezpieczenia na życie. „Z ubezpieczeniem — oprocentowanie 7,8%. Bez ubezpieczenia — 11,5%”. Ubezpieczenie kosztuje 1-3% kwoty rocznie. RRSO obejmuje obowiązkowe ubezpieczenia, oprocentowanie nominalne nie. Krótko mówiąc, „tańsze oprocentowanie z ubezpieczeniem” bywa droższe niż „droższe bez”.

RRSO — formuła ustawowa

RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania) liczy się według wzoru z załącznika 4 Ustawy o kredycie konsumenckim. Bierze pod uwagę oprocentowanie nominalne, prowizję, obowiązkowe opłaty, ubezpieczenia obowiązkowe. Sprowadza wszystko do jednej rocznej liczby, którą można porównać między ofertami. Każda regulowana instytucja używa tej samej formuły, więc porównanie jest uczciwe.

Konkretny przykład: 30 000 zł na 48 miesięcy

Oferta A: oprocentowanie 7,8%, prowizja 4%, ubezpieczenie obowiązkowe 1,5% rocznie. RRSO wychodzi 14,2%. Łączny koszt: 9 100 zł. Oferta B: oprocentowanie 10,5%, prowizja 0%, brak ubezpieczenia obowiązkowego. RRSO wychodzi 11,0%. Łączny koszt: 7 100 zł. Oferta B z „droższym” oprocentowaniem oszczędza Ci 2 000 zł w skali kredytu. To dzieje się cały czas.

Co czytać przed podpisaniem

Pomiń oprocentowanie nominalne w pierwszym kontakcie z ofertą. Sprawdź dwie liczby: RRSO i całkowita kwota do zapłaty. To dwie liczby, które bank musi pokazać na pierwszej stronie umowy zgodnie z Ustawą. Wszystkie inne — „atrakcyjne oprocentowanie”, „pierwszy rok bez odsetek”, „pakiet ubezpieczeń gratis” — to opakowanie. RRSO i łączny koszt to treść.