Odsetki nominalne naliczane są miesięcznie od aktualnego salda kredytu. Przy racie równej większa część pierwszej wpłaty idzie na odsetki, mniejsza na kapitał; przy racie malejącej odwrotnie — kapitał spłacasz stałą kwotą, a odsetki spadają wraz z saldem. Sam procent nominalny jest ustalony przez bank i podlega ograniczeniom Kodeksu cywilnego (art. 359 §2¹): maksymalne odsetki umowne to 2 × stopa NBP + 3,5 pp, co w praktyce daje w 2026 r. nie więcej niż około 14–15% rocznie.
Dlaczego reklama banku pokazuje właśnie tę liczbę? Bo brzmi najniżej. Bank może uczciwie napisać „oprocentowanie od 4,9%" i doliczyć w tym samym kredycie prowizję 12% oraz ubezpieczenie 2 000 zł, a RRSO wyjdzie 22%. Ustawa nie zabrania reklamowania samego oprocentowania — wymaga tylko, żeby obok pojawiła się RRSO i reprezentatywny przykład.
Trzeci trik: oprocentowanie zmienne. Bank pokazuje 4,9%, bo tak jest dziś przy stopie referencyjnej NBP na wybranym poziomie. Gdy NBP podniesie stopy, oprocentowanie w Twojej umowie rośnie automatycznie. W kredytach hipotecznych na 25–30 lat to zwykle oznacza kilka lat wyższych rat w każdej dekadzie.
Najczęściej zadawane pytania
Nie. Kodeks cywilny ogranicza je do 2 × stopa referencyjna NBP + 3,5 pp. Firmy pożyczkowe obchodzą to, dodając prowizję nieoprocentowaną (nie liczy się jako odsetki), którą osobno ogranicza Ustawa antylichwiarska.
Bo oprocentowanie brzmi niżej. Ustawa nakazuje pokazywać obok RRSO, ale reklama utwierdza wzrok na niższej z dwóch liczb. W dokumentach umowy RRSO musi być pierwsze.
Zmienne jest zwykle o 0,5–1 pp niższe, ale ryzyko rośnie z długością umowy. Do kredytu do 5 lat zmienne zwykle się opłaca. Do 10–30 lat (hipoteka) stałe daje spokój i pozwala liczyć raty na papierze.