Matematyka konsolidacji jest jednoznaczna. Miałeś 3 kredyty: 5 000 zł (10% RRSO, rata 500 zł, 12 miesięcy), 8 000 zł (18% RRSO, rata 850 zł, 12 miesięcy), 3 000 zł chwilówka (60% RRSO, rata 550 zł, 6 miesięcy). Razem: 1 900 zł miesięcznie, całkowity koszt do końca około 3 400 zł odsetek. Po konsolidacji: 16 000 zł na 36 miesięcy przy 15% RRSO — rata spada do 555 zł. Ale koszt odsetek rośnie do około 4 000 zł, bo płacisz je przez 3 lata zamiast 6–12 miesięcy. Konsolidacja obniża miesięczne obciążenie, ale zwykle zwiększa łączny koszt.
Kiedy konsolidacja jest sensowna. Utraciłeś część dochodu i nie masz z czego spłacać obecnych rat — konsolidacja daje oddech. Masz kilka wysoko-RRSO zobowiązań (chwilówki, karty kredytowe), a bank oferuje konsolidację przy niższym RRSO — wtedy nawet suma odsetek może wyjść niżej. Chcesz uporządkować finanse: jedna rata w kalendarzu zamiast pięciu.
Kiedy nie. Jesteś w stanie spłacić obecne kredyty w umownych terminach — konsolidacja to strata odsetek. RRSO konsolidacji jest wyższe niż średnia ważona RRSO Twoich obecnych zobowiązań — czysta matematyka mówi „nie". Bank oferujący konsolidację wymaga ubezpieczenia lub prowizji ponad 8% — koszt dodatkowy zjada oszczędność. Konsolidujesz zobowiązania od nieodpowiedzialnego wydawania — konsolidacja nie leczy nawyków, potem najprawdopodobniej narastasz nowe długi na uwolnionych limitach.
Najczęściej zadawane pytania
Zwykle 24–120 miesięcy. Dłuższy okres = niższa rata, ale wyższy całkowity koszt. Optymalnie 36–60 miesięcy.
Konsolidacja jest łatwiej dostępna niż nowy kredyt gotówkowy, bo bank widzi historię spłat. Przy scoringu 450+ i DTI poniżej 45% szansa dobra. Poniżej 350 — konsolidacja w banku raczej niemożliwa, firmy pożyczkowe mogą, ale przy wysokim RRSO.
Tak. To zresztą jeden z popularnych scenariuszy — jeśli masz 3–5 chwilówek naraz, konsolidacja jest tańsza niż rolowanie. Bank sprawdzi jednak, że chwilówki są zamknięte przelewem konsolidacyjnym, więc trafiają do BIK jako zamknięte.